Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

TEOfilów

Karolina Ruta Adamczyk

Teofilów – z greki można by to przełożyć jako „miejsce miłośników Boga”. Choć napisy na murach przekonują, że nie same anioły tędy chodzą.

Na całym Teofilowie Mieszkalnym czuję się jak w domu. Tyle tu miejsc, które lubię, które codziennie dodają mi energii. To przede wszystkim parki, skwery, małe połacie lasu, nieużytki. Ale także stoiska ulubionych sprzedawców na ryneczku, place zabaw, ulokowane wśród zieleni „outdoorowe siłownie”, gdzie sąsiedzi na głośnikach odsłuchują niekiedy rap, a niekiedy bossa novę, czy smooth jazz...

Mieszkam na Rogatkach – osiedlu należącym do Teofilowa C. Pamiętam, że w czasach podstawówki każdy mój rówieśnik doskonale orientował się w geografii okolicy, a bycie mieszkańcem Teofilowa A, B, lub C stanowiło ważną część tożsamości. Najistotniejsza sceneria moich wspomnień z dzieciństwa to łąki ciągnące się między ulicą Rojną a Rąbieńską. Nie było tam wtedy jeszcze bloków – były gospodarstwa, pola uprawne, pasące się nad rzeczką Jasieniec krowy. Uwielbiałam bawić się w ich pobliżu. Zimą chodziłam z kolegami ślizgać się po lodzie na rzeczce – na szczęście niegłębokiej; co roku ktoś wracał z takiej zabawy przemoczony.

To raczej nietypowe wspomnienia z dzieciństwa w mieście. Jestem za nie bardzo wdzięczna. Myślę, że dzięki nim zakorzeniła się we mnie miłość do przyrody, która poprowadziła mnie do pracy w edukacji ekologicznej w Łodzi, czy do założenia alternatywnej proekologicznej społeczności w Hiszpanii. Gdy cztery lata temu wróciłam do rodzinnego miasta, bez wahania zamieszkałam na Teofilowie.

Pracuję z ludźmi – obecnie jako masażystka, nauczycielka masażu, organizatorka warsztatów – dlatego w czasie wolnym potrzebuję ciszy, spokoju, kontaktu z naturą i z samą sobą. I w tych celach znów udaję się na łąki nad Jasieńcem... lub w wiele, wiele innych miejsc, oddalonych zaledwie o parę minut jazdy rowerem od mojego mieszkania – takich miejsc, z których nie widać okolicznych bloków, nie słychać odgłosów ulic. Gdzie można zapomnieć o wszystkim.


Zastanawiające, że tak wiele bohaterek Atlasu prowadzi mnie na pola, do lasów, parków, nad rzeczki. Jestem zawsze przerażona i pytam wtedy, czy jest tam coś więcej niż krzaki czy drzewo? I za każdym razem przekonuję się, że jest znacznie więcej – są Żródła.

Karolina, o drugim znaczącym imieniu Ruta, prowadzi życie pełne dobroczynnego dotyku – tej pierwotnej sensualnej potrzeby w świecie miliona bodźców, obrazów i kontaktów z plastiku. Jest jedną z szamanek współczesności, która troszczy się o kobiecość, celebrację, magię, energię. Jej kanaryjskie doświadczenie, gdzie prowadziła hippisowską głębokoekologiczną wspólnotę Tiera Sana, przekłada się na sposób działania Dobrostanu i Akademii Dotyku.

A ponad tym wszystkim unosi się nieziemska aura tej, która wie.

Agnieszka Cytacka