Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Park doliny rzeki Sokołówki

Pola Amber

Im jestem starsza, tym bardziej doceniam dzikość i przyrodę. W miastach szukam zielonego wytchnienia, tęskniąc za innym, wolniejszym życiem w zgodzie z rytmami natury. Park nad Sokołówką odwiedzam często. Towarzyszką łażenia po krzakach, chynchach i zaroślach jest moja pięcioletnia córka. Razem podglądamy ptaki, budujemy tamy na rzece i skaczemy na trampolinie.

Pomimo że urodziłam się i mieszkam na Bałutach, a do Parku Julianowskiego regularnie przychodziłam na harcerskie zbiórki, wagary czy romantyczne randki, to ten urokliwy zakątek odkryłam całkiem niedawno. Płynie tędy rzeka Sokołówka, która jest lewobrzeżnym dopływem Bzury. Kilkanaście lat temu rozpoczęto renaturyzację doliny, dzięki czemu jej niecka wraca do pierwotnego stanu. Sporadycznie koszone brzegi Sokołówki, dziko rosnąca łąka, ptactwo i rośliny wodne. Takie miasto lubię.


Nigdy nie nadziwię się miastu i jego zakamarkom. Pola zabrała mnie na spacer doliną rzeki Sokołówki. Do miejsca, obok którego niemal codziennie przejeżdżam rowerem, ale nigdy nie zjechałam z głównej ścieżki, żeby zobaczyć te okolice.

A są zachwycające i różnorodne. Jak moja bohaterka, której głowa pęka od nieskończonej ilości pomysłów, inicjatyw i przedsięwzięć. Jak na animatorkę kultury przystało, robi wszystko. Kto kiedyś doświadczył tego fachu, ten wie. Pola łódzką energię wozi po kraju, Przytul(ając) Polskę, a w rozpędzie zawiozła ją nawet do Edynburga, organizując z ramienia Fabryki Sztuki Festiwal Polskiej Sztuki dla Dzieci Latawiec i Trąbka.

Myślę, że te wszystkie latawce i trąbki, kropki i kreski wyskakują z trampoliny. Ewentualnie płyną rzeką Sokołówką.

Agnieszka Cytacka