Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Księży Młyn

Dominika Kawczyńska-Wojtuś

Kilka lat temu jako dziennikarka i autorka książek o filmowej Łodzi na plener do sesji zdjęciowej wybrałabym prawdopodobnie dworzec Łódź Kaliska. To tam Adaś Miauczyński, bohater „Ajlawju” (oraz innych doskonałych filmów Marka Koterskiego z „Dniem świra” na czele) potykał się wciąż o tę samą płytę chodnikową ze słowami „Łódź, k...!”, które stały się tytułem mojej debiutanckiej książki.

Nieco później, gdy do moich głównych obowiązków należało dbanie o PR klubu Wytwórnia, poprosiłabym pewnie o fotografie w przestrzeniach dawnej Fabryki Snów, na fundamentach której powstała tanajbardziej popularna koncertownia w Łodzi. Jako rzeczniczka Łódzkiego Centrum Wydarzeń pozowałabym na Piotrkowskiej. WI-MA, gdzie działa Big Bang Studio, w którym bawi się moja roczna córka, mogłaby być tłem dla zdjęć Dominiki-mamy, a stara fabryka włókiennicza pomogłaby sportretować pomysłodawczynię marki ubrań dla kobiet karmiących piersią mamakarmiaca.pl.

Nie wybrałam jednak żadnego z tych miejsc, bo oprócz tego, że jestem dziennikarką, PR-owcem, rzeczniczką prasową, matką, ambasadorką i modelką mamakarmiaca.pl i Juspol, jestem też kobietą, która dąży do spełniania marzeń. Jednym z nich było zmierzenie się z wyzwaniami redaktorki i korektorki. W Domu Wydawniczym Księży Młyn rozpoczynam nową przygodę. Przypadkiem historia dawnego zespołu fabryk włókienniczych łączy moje pasje modowe, filmowe, edytorskie i rodzicielską. Czyż mogłabym wymarzyć sobie lepsze miejsce do zdjęć, które sportretować mają i mnie, i Łódź?


Czarująca, naturalnie kobieca, wręcz dziewczęca, co w jej nowej roli matki ujmuje mnie jeszcze bardziej. Bo ta spokojna, serdecznie uśmiechnięta, bezpretensjonalna dziewczyna, którą poznałam w czasach jej książkowego debiutu, jest jedną z największych profesjonalistek, jakie nosiła łódzka ziemia. Nie znam wszystkich, rzecz jasna, ale Dominika może służyć za przykład.

Od zawsze podziwiałam ją za mnogość działań, jakim się oddawała. Wszystko, co wychodziło spod jej rąk, zdawało mi się niczym tknięte czarodziejską różdżką. Nie było, a jest. A przecież wiem, ile dyscypliny, pracowitości, sumienności i oddania wymaga praca dziennikarza, redaktora, rzecznika prasowego. Nic nie dzieje się samo, dlatego tym większe słowa uznania kieruję do mojej bohaterki, którą miałam wielką przyjemność zaprosić do tego projektu.

Agnieszka Cytacka