Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Koziny

Natalia Królikowska

Koziny mojego dzieciństwa to osiedle egalitarne, w jednym bloku mieszkali robotnicy, nauczyciele i wojskowi. Do klasy chodziłam z dziećmi „lekarskimi”, „sklepikarskimi”, „krawieckimi”. Budynki nie miały płotów, monitoringów, kamer. Osiedle nie oferowało wiele rozrywek, a rodzice nie mieli czasu, żeby organizować nam czas, bo walczyli o w miarę godne życie w trudnych latach 90. Graliśmy w piłkę, jeździliśmy na rowerach, oglądaliśmy mecze i koncerty, chodziliśmy do biblioteki. Dzisiaj pracujemy w korporacjach, na uczelniach, w dyskontach, prowadzimy własne firmy. I chociaż nasze drogi się rozeszły, to tutaj bije źródło naszej siły i wrażliwości.


Osiedle jako źródło siły i wrażliwości. Można by pokusić się o taki tytuł rozprawy doktorskiej. Nie wiem wprawdzie, czy jest to zagadnienie dla krytycznej miłośniczki książek, która pasjami kłóci się o literaturę, ale dla łodzianki i animatorki życia społeczno-kulturalnego już bardziej.

Natalia, najbardziej anarchistyczna z literaturoznawczyń, zabrała mnie w ciekawą socjologicznie podróż po Kozinach. W nieco sentymentalną wyprawę po blokowisku naznaczonym biało-czerwonym sprayem. Taka jest Łódź poza głównym szlakiem.

Jakbyśmy nie patrzyli, nie pominiemy istoty tożsamości miejsca, którą moja bohaterka trafnie opisała w kilku słowach: „Bylejakość, szarość, beznadzieja mojego rodzinnego osiedla nauczyły mnie dostrzegać to, co ważne, zwróciły mój wzrok w stronę człowieka, każdego człowieka z jego bogatym i pięknym wnętrzem. Na Kozinach wykuwał się mój osobisty humanizm”. I kiedy robiłyśmy pierwsze zdjęcie na przystanku tramwajowym, jakby nigdy nic dosiadła się do nas staruszka ciągnąca torbę na kółkach. Uwierzcie nam na słowo.

Agnieszka Cytacka