Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Park Helenów

Olga Łabendowicz

Helenów był jednym z pierwszych łódzkich parków, które szczerze pokochałam po przeprowadzce do miasta trzynaście lat temu. Założony przez Karola Anstadta pod koniec XIX wieku, w latach swojej świetności przyciągał miejskie elity, które spędzały w ogrodzie długie godziny. Dziś, po latach przemian, pozostały urokliwe oczka wodne, pięć drzew-pomników przyrody, a zamiast atmosfery elitarności – egalitarność.

Helenów to żywa, zielona tkanka miasta, będąca miejscem licznych imprez plenerowych. Ja jednak najbardziej lubię go „po godzinach”, za te spokojne momenty, w których można złapać oddech, siedząc na trawie nad brzegiem wody po upalnym dniu. To właśnie wspomniana egalitarność parków jest mi tak bliska – po części zapewne z racji na wykonywany zawód. Na co dzień pracuję w łódzkiej Fundacji Liberte!, odpowiedzialnej za wspieranie rozwoju debaty publicznej i społeczeństwa obywatelskiego poprzez szereg działań, w tym organizację Igrzysk Wolności. Wolność jest dla mnie ważna nie tylko „służbowo”, lecz także prywatnie – a właśnie parki w mieście taką wolność dają. Pozwalają uwolnić się od miejskiego gwaru i choć na chwilę się wyciszyć.

Oprócz pracy w Fundacji wykładam na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu i jestem tłumaczką z języka angielskiego – ostatnio miałam przyjemność dokonać przekładu fantastycznej książki autorstwa Stevena Levitsky'ego i Daniela Ziblatta z Uniwersytetu Harvarda „Tak umierają demokracje” (2018, Liberte!). Jestem także wolontariuszką w Schronisku dla Zwierząt w Łodzi.


Wiedząc, czym jest filologia i co można zrobić z językiem, szczególnym podziwem darzę tłumaczy. Od zawsze fascynują mnie genialne umysły translatorów wszelkiej maści. Nie chodzi przecież o literalne przekładanie słów czy zdań, ale o tłumaczenie całego skomplikowanego świata innej kultury, innego sposobu myślenia, innego rozumienia rzeczywistości. A przecież doskonale wiemy, jak trudno jest się niekiedy porozumieć w tym samym języku.

Kiedy poznałam Olgę, opowiadała mi o swojej dawnej pracy barmanki, o historiach wysłuchiwanych do świtu między jednym a drugim kieliszkiem zamawianej wódki. Do takiej pracy trzeba mieć szczególny dar komunikacji, rozumienia różnych języków i poszanowania wolności drugiego człowieka. Od takiej pracy trzeba też odpocząć. Nie dziwi zachwyt nad Helenowem „po godzinach”.

Agnieszka Cytacka