Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Kamienica Pod Gutenbergiem

Gabriela Niedzielska

Łódź jest moja. Od zawsze i na zawsze. Wypełnia najwcześniejsze wspomnienia – jeszcze z lat pięćdziesiątych. Plecionka zapachów, dźwięków i obrazów. Te najwyrazistsze związane są z ulicą Piotrkowską. Spacery nią zawsze były czymś szczególnym. Ciąg pięknych kamienic, których witryny – aranżowane przez łódzkich plastyków – przyciągały wzrok kolorami tkanin, sukienek, szkieł, książkowych okładek. Na wieczorne spacery chodziło się dla urody neonów.

W najpiękniejszej z kamienic - Pod Gutenbergiem – kryła się Galeria 86. Przepracowałam w niej jedenaście pięknych lat wypełnionych wystawami malarstwa, grafiki, rzeźby i biżuterii artystycznej. Ubarwionych przez artystów, kolekcjonerów i po prostu przyjaciół.

Ileż odbyło się tu wernisaży, dyskusji, sporów i analiz!

Ile śmiechu i smutku pamiętają te ściany!

Teraz w miejscu galerii jest bistro. A ja reprezentuję najlepszych pisarzy w kraju, organizując im spotkania autorskie i dbając o promocję ich książek. Ilekroć przyjeżdżają do Łodzi, zawsze zachodzimy na Piotrkowską 86 – na kawę albo małe co nieco. Niektórym opowiadam o czasach, gdy pod tym adresem królowała sztuka. Bez smutku. Za to z ciekawością przyszłości.


Obok kamienicy przy Piotrkowskiej pod numerem 86 nie sposób przejść obojętnie. To na niej zatrzymują wzrok wszyscy przechodnie, przyglądając się bogatej ornamentyce wystawnego budynku. Bo czegóż na tej fasadzie nie ma!

Jednak to, co spaja naszą opowieść, to miłość do słowa widoczna od pierwszego spojrzenia. Wystarczy unieść głowę, by zobaczyć posąg Jana Gutenberga – wynalazcy druku. To w tych murach mieściła się niegdyś redakcja najstarszej łódzkiej gazety. Teraz znajduje się tutaj księgarnia. W zakamarkach jeszcze dostrzec można ślady wieloletniej obecności artystów plastyków.

Gabriela – agentka pisarzy, którą poznałam podczas prowadzenia cyklu Mała Literacka – zaprasza tutaj wybitnych ludzi słowa, przyjeżdżająch do Łodzi na wieczory autorskie. Do tej pory z uśmiechem wspominamy jedno ze spotkań w Domu Literatury, kiedy Gabrysia, niczym sufler, podszeptywała mi numer strony z opowieścią, o którą pytałam autora. Dzięki niej mogłam podarować sobie kiedyś urodzinowy prezent w postaci spotkania i obiadu z Andrzejem Stasiukiem.

Przed naszą sesją wstąpiłyśmy na kawę, bez której literatura i wszystkie spotkania miałyby zupełnie inny smak. Znamiennym jest, że dwa główne lokale w tej kamienicy zajmują właśnie księgarnia i bistro. A potem z Gabrielą poszłyśmy już tylko buszować po oszałamiająco pięknych wnętrzach tego zabytkowego budynku.

Agnieszka Cytacka