Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Giełda samochodowa

Marta Nowacka

Uwielbiam! Uwielbiam godzinami przepadać na pchlich targach, zaglądać do niewielkich sklepików z po sufit przepełnionymi starymi przedmiotami. Owo przepadanie nie ma zazwyczaj określonej struktury i celu. Oglądam, podglądam, dotykam, przepadam. Czasami przemówi do mnie coś wyjątkowo. A jak już przemówi, to zabieram. I tak, piwnice moich bliskich pełne są mówiących do mnie przedmiotów. Kupiłam już cud urody żyrandol do salonu domu, którego jeszcze nie posiadam, ale wierzę, że kiedyś będę go mogła w miejscu jego przeznaczenia zamocować.

Na co dzień zajmuję się uwrażliwianiem na estetyczne piękno, zwłaszcza architektury. Lubię ten moment, kiedy w słuchaczu otwiera się głowa i zapalają się oczy. Lubię człowieka. Moje miasto to ludzie. To tu wielokrotnie łączymy siły ponad instytucjami, aby stworzyć wspólnie coś dobrego. W Łodzi czuję to, że spotykam się z osobą, z tym, co ma do powiedzenia, z ideami, bolączkami, ale i pomysłami oraz chęcią do wspólnego twórczego działania. W Łodzi jeszcze widzi się drugiego człowieka w człowieku.

A gdy już słów i spotkań tak dużo, że pojawia się potrzeba oddechu, uciekam na pola lub siadam na tarasie swojego domu. Tego samego, którego jeszcze nie ma. Biorę koc i odmierzam na działce kroki do miejsca, gdzie wyobrażam sobie miejsce na tarasie. Kładę się wtedy tam i zbieram energię do kolejnego spotkania z człowiekiem.


Targi, rynki, giełdy, stragany, jarmarki, suki, kiermasze, bazary – w jednym małym miejscu świat cały. Niedzielna wizyta z Martą na giełdzie samochodowej przeniosła mnie trochę w moje ulubione podróżnicze klimaty. Nie trzeba nam było Stambułu, by dostać orientalnego oczopląsu, ani kiszyniowskiej ulicy, by doświadczyć codzienności minionej epoki.

Giełda to stare rzeczy. Stare rzeczy to historie. Historie to ludzie. Ci, którzy gawędzą nad żeliwnym imbrykiem i ci, o których gawędę opowiada podniesiona z ziemi złota taca. Ile żyć skrywa w sobie mosiężny żyrandol, kogo do snu utulał ozdobny gramofon, kto namalował obraz wyceniany dziś na dziesięć złotych – dla ramy? Takie opowieści znosi z giełdy do domu urocza bohaterka Atlasu.

Czy są one cześcią większej układanki o nazwie Archizo? Marta – polecana przez was do projektu historyczka sztuki, renowatorka zabytków architektonicznych, animatorka kultury, pasjonatka piękna i tańca oraz, jak się okazuje, bohaterka pewnej starej fotografii, na której stoimy obok siebie – stworzyła absolutnie nieprzeciętny i unikalny na skalę światową gadżet miejski o walorach edukacyjnych. Dzięki Archizo architektura jest blisko człowieka. Dzięki żywiołowej i serdecznej osobowości Marty blisko człowieka jest człowiek.

Agnieszka Cytacka