Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Park Podolski i słoń

Maria Nowakowska

Dwie właściwości detalu złożyły się na moją fascynację tematem – moc przekazywania historii i pozorna zbędność, niekonieczność istnienia. To dzięki nim detal ma dla mnie głęboko humanistyczny wymiar; w prastarej i tajemniczej potrzebie tworzenia zdobień i opowieści widzę jedną z podstawowych składowych naszej tożsamości.

Im dłużej interesuję się tematem, tym bardziej odsłania się przede mną rozległy pejzaż wiedzy, w którym detal staje się wehikułem poznania – świat historii sztuki, architektury, ekonomii, postępu technologicznego, a nawet tak pozornie odległych dziedzin wiedzy jak antropologia i materiałoznawstwo. To wszystko powoduje, że nie umiem znudzić się detalem i mam silną potrzebę przekazywania dalej swojej pasji – przez wycieczki, książki, gry, warsztaty. Rzeczywistość podszyta wiedzą staje się bardziej trójwymiarowa, fascynująca.

W siatkę mojej ciekawości łapią się rozmaite zjawiska związane z humanizacją przestrzeni. Od roku przyglądam się uważniej rzeźbom plenerowym, których w Łodzi mamy ponad 200, oraz elementom małej architektury. W nich również odcisnęły się rozmaite historie, idee, dyskusje, które przyniosły nam miasto w kształcie, jaki znamy.

Wyprawa do Parku Podolskiego była okazją do pokazania dwóch nieco zapomnianych fontann oraz pretekstem do złożenia wizyty betonowemu słoniowi-zjeżdżalni, który mieszka między blokami przy ulicy Dąbrowskiego. Podobne słonie stanęły na terenie kilku republik radzieckich, zarówno w Europie, jak i w Azji. Który słoń był pierwszy? Czy istniał wzornik betonowych urządzeń na placach zabaw, czy po prostu ktoś pewnego razu odgapił ten pomysł podczas wycieczki? Ile właściwie może być tych słoni i jak je znaleźć? To kilka pytań, na które wkrótce poszukam odpowiedzi. Poznawanie niekonieczności i rozumienie własnego miasta – to coś, co naprawdę lubię.


Maria ze swoim Detalem zajmuje w Atlasie miejsce szczególne. Kiedy rodził się pomysł, ona tchnęła w niego iskrę pomyślności. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie w małej kawiarence naprzeciwko gmachu przedwojennego gimnazjum, kiedy jako młode adeptki polonistyki w twórczym poetyckim rozedrganiu zakładałyśmy studenckie pismo. Teraz próbuję wysnuć tezę, że może buszowanie w literackim zbożu uwrażliwia na szczegóły? Jedno jest dla mnie pewne – diabeł tkwi w detalu.

Wybór betonowego słonia i przedziwnych fontann w Parku Podolskim jest chyba największym zaskoczeniem projektu. Usytuowanie zjeżdżalni między blokami na Dąbrowie przypomina nieco lokację zameczka na karolewskim osiedlu. Jeśli nie masz dobrego przewodnika, nie trafisz. Jakie to szczęście móc wejść do krainy czarów... od tej najdziwniejszej strony!

Agnieszka Cytacka