Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Neon Wdech/Wydech i Słonie na Balkonie

Joanna Paduszyńska

Łódź jest miastem dla silnych ludzi. Czasem myślę, że przetrwają tylko najsilniejsi. Widzę jak Łódź się rozpędza, rośnie, tym bardziej kłują w oczy podpierające się kamienice. Tu na rozwiązanie problemów społecznych słabych mieszkańców sypiących się domów i rodzin dopiero przyjdzie czas. Tu nie oddycha się lekko, oddech bywa trudny, jest obciążony siedząca na klatce piersiowej przeszłością, jej ślady spotykam codziennie.

Prowadzę fundację dla dzieci, które przeżyły tu traumę. Jest dużo do zrobienia. Czasem myślę, że walczymy o oddech. Pewnie dlatego tak bardzo cieszy mnie neon. Wdech/Wydech uwielbiam mijać codziennie. Skrzyżowanie ulic Narutowicza i Sieniewicza to kwintesencja Łodzi. W sąsiedztwie Filharmonii, z najkolorowszym punktem miasta muralem z Rubinsteinem po sąsiedzku, pod okiem telewizji, z moim ulubionym Dworcem Fabrycznym na tyłach – czekającym na większy start, stoi ledwo kamienica i oddycha. Oddech jest piękny, współczesny, czytelny i jasny.

Prowadzę Fundację SŁONIE NA BALKONIE w centrum miasta. Praca nie jest łatwa, powroty do domu wypełniają myśli zebrane w ciągu dnia. I wtedy na skrzyżowaniu pojawia się oddech, mój uśmiech i nadzieja na to, że w całym trudzie, kryzysach do pokonania, przychodzi oddech głębszy, jasny, który jest tu i teraz i przynosi albo przyniesie zmianę. Na tą zmianę pracuję w mieście Łodzi. Mieszkam w Łodzi od zawsze, ale to centrum nauczyło mnie siły. Paradoksalnie nauczyło spokojnego oddechu i niezwykłej cierpliwości w oczekiwaniu na zmianę.


Ilekroć rozmawiam z ludźmi z szeroko pojętej sfery kulturalno-społecznej, pojawia się refleksja, że Łódź jest miastem dla silnych ludzi, że jeśli uda się tutaj, to uda się wszędzie. Ponoć tutejszy aktywizm wymaga większego nakładu pracy, energii i zaangażowania niż w innych miastach. Skąd zatem ta działalność? Skąd biorą się tak piękni ludzie, jak Joanna, która każdego dnia zmaga się z walką o normalność i zdrowie psychiczne dzieci po straszliwych przejściach, z traumami, które zafundowali im dorośli?

Nasz sesja była nieco rozstrzelona. Wdech w jednym miejscu – przy neonie, wydech w drugim – w Fundacji SŁONIE NA BALKONIE. Taką podróż codziennie odbywa jedna z ostatnich bohaterek Atlasu. Pewnym krokiem Asia kroczy przez Łódź, by stawiać czoła trudnej i wymagającej rzeczywistości. W dążeniu do szczęścia pomagają oczywiście słonie. Nie tylko na balkonie. Siedzą też na parapetach i na małych krzesełkach obok podopiecznych tej szalenie ważnej i potrzebnej fundacji.

Agnieszka Cytacka