Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Tymienieckiego 3

Marysia Sobczyk-Kupińska

Fabryka Sztuki i Art_Inkubator to miejsce trochę jak Łódź z czasów Ziemi Obiecanej. I nie chodzi tylko o te namacalne aspekty, czyli czerwoną cegłę i pierwotne przeznaczenie budynków. Tak, jak dawna (a może i obecna?) Łódź, daje ono nieograniczone możliwości i jest otwarte na tych, którzy mają na siebie pomysł. Ma wiele twarzy, bo tworzyli i tworzą je wyjątkowi ludzie, którzy z tych budynków korzystają – pracując tu, odwiedzając je, czy wręcz nim żyjąc. Każdy przynosi tu własną energię i zostawiając swój ślad, pisze historię tego miejsca.

Moja osobista historia jest z nim nierozerwalnie związana. O żadnym innym miejscu w Łodzi nie mogę z takim przekonaniem powiedzieć, że to właśnie moje miejsce, żadne inne też mnie tak nie utożsamia. Tutaj zaczęłam swoją pierwszą pracę, a dzięki zaangażowaniu w odbywające się tutaj LDZ Alternatywa, Fotofestiwal czy Łódź Design spotkałam niesamowitych ludzi z całego świata.

Przez to, że tak dużo się tutaj dzieje i nieustannie zmienia, każdy zakamarek skrywa swoją własną historię, każdy był świadkiem śmiechu, łez i wytężonej zespołowej pracy. To właśnie oddanie ludzi, którzy je tworzą, wpływa na jego wyjątkowość i sprawia, że zaciera się tu granica między pracą i zabawą, dzięki czemu tak dobrze sprzyja nawiązywaniu relacji.

Jest jeszcze jedna wyjątkowa cecha fabryk przy Tymienieckiego 3. Położenie w dolinie Jasienia powoduje, że każda ulewa jest okazją do ponownego spotkania starych dobrych łódzkich znajomych – wody i fabryk. Prawdopodobnie trudno o inne miejsce, które tak dobitnie przypominałoby o korzeniach przemysłowej Łodzi.

Specjalne podziękowania dla Rafała Kupińskiego za przeogromne wsparcie i pomoc oraz dla Macieja Trzebeńskiego za miejsce i to, że mogę tu codziennie być. Obaj panowie poznani oczywiście na Tymienieckiego 3. Bardzo Wam dziękuję.


Królowa na Tymienieckiego 3 jest tylko jedna. To miejsce nie ma dla niej tajemnic, a jeśli je ma, to prędzej czy później ulegnie to zmianie. W każdym ruchu czy geście Marysi czuć, że to jest jej przestrzeń. Tu żyje, pracuje, bawi się, śmieje się i płacze. Dzięki niej zobaczyłam Fabrykę Sztuki od nieco innej strony. Zresztą fascynujące w tym projekcie jest to, że znane miejsca ukazują mi się z innych perspektyw. Ile osób, tyle światów. Ile oczu, tyle spojrzeń.

Marysia bardzo się przede mną otworzyła. To była podróż nie tylko po czerwonych cegłach czy białych korytarzach Fabryki, ale także po zakamarkach duszy mojej bohaterki. Jeśli ktoś zrzuca buty, to znak, że czuje się pewnie, bezpiecznie i u siebie. Powiedziałabym, że dziękuję za zaufanie, ale to przecież zasługa miejsca.

Agnieszka Cytacka