Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Stajnia

Żaneta Tylman

Odkąd pamiętam, zawsze ciągnęło mnie w kierunku natury. Do miejsc z dala od zgiełku miasta. Tam, gdzie mogę obcować z przyrodą sam na sam. Kiedy w wieku trzynastu lat trafiłam do stajni, szybko odkryłam, że to zdecydowanie moje miejsce. Bliskość przyrody, przestrzeń oraz żywioł, jakim jest koń. Jeździectwo – to właśnie ono kształtowało mnie od wczesnej młodości. Teraz po latach widzę, jak wiele zawdzięczam tej pasji.

Podobno w życiu mamy to, na co się odważymy. Osobiście uważam również, że niewykorzystane okazje się mszczą. Kilka lat temu pod wpływem właśnie takiej okazji odważyłam się zacząć kreować na nowo swoje życie, zbudować coś z niczego, spełnić swoje dziecięce marzenie o biznesie związanym ze swoją pasją. Łódź – miasto znane na całą Polskę jako zagłębie tekstylne – bardzo wsparła mój pomysł na życie.

Jednak ta decyzja wymagała ode mnie wszystkiego tego, co powszechnie uważane było za „męskie”. I taka też się stawałam – twarda i zdecydowana, zorientowana na cel i naprawdę nie do zatrzymania. Biznesu uczyłam się od mężczyzn. Kobiet w ogóle nie brałam pod uwagę. A określenie „ja to swój chłop jestem” skutecznie latami wdrukowywałam w swoje otoczenie. I tak oto ten babochłop któregoś dnia w końcu zrozumiał, że jest... kobietą. Oraz że siła i determinacja nie są zarezerwowane dla mężczyzn.

W końcu przeprosiłam się z kobietą, którą na wiele lat zagoniłam do kąta i powiem szczerze, że naprawdę ją lubię! Mało tego, dzięki tej kobiecie zostałam zaproszona do projektu o pięknej nazwie Łodzianki. Atlas Piękna.


Atlas obrasta w przestrzenie symboliczne. Zwykła chęć okiełznania mapy prowadzi mnie na manowce. Coraz trudniej połapać się w topografii miejsc wybieranych przez moje bohaterki. Na sesję z Żanetą w stajni jechałam przez peryferia, aż po sam kres Łodzi. Pedałując po Wzniesieniach Łódzkich, odkryłam po drodze ulicę o wdzięcznej i jakże znaczącej obecnie dla mnie nazwie Łodzianka.

Żaneta w pierwszej chwili onieśmiela. Charyzmatyczna, pewna siebie, o silnym uścisku dłoni, które trzymają w ryzach nie tylko rwące konie, ale także pędzący już międzynarodowo biznes – jedną z pierwszych jeździeckich marek w Polsce. Jest przy tym bardzo kobieca, energiczna i energetyczna, co widać w projektowanej przez nią odzieży do jazdy konnej.

Amazonki mają w sobie coś z motocyklistek i kobiety-kota – zwierzęce nieokiełznanie wpisane w naturę, ryzyko najśmielszych wyzwań i determinację, która nie pozwala zrezygnować z marzeń.

Agnieszka Cytacka