Logo Atlas Mysli
Foto
More

zobacz zdjęcia

Murale przy ulicy Pomorskiej

Joanna Krzemińska

Ulica Pomorska i znajdujące się przy niej murale są dla mnie kwintesencją Łodzi. Piękno miesza się z brzydotą, sztuka z szarością miejskiej ulicy. Gdyby ktoś zapytał mnie: które miejsce w naszym mieście lubię najbardziej, wskazałabym właśnie tę ulicę. Czy to zaskakujący wybór? I tak, i nie.

Nie wiem, czy potrafię to dobrze wytłumaczyć. Wyobrażam sobie, że nasze życie jest jak mozaika. Różnorodne elementy przeplątają się ze sobą, by utworzyć coś niezwykłego, magicznego. Część z nich jest wspaniała, barwna, ekscytująca. Ale ich piękno widać jeszcze wyraźniej, gdy zestawi się je z tymi zwyczajnymi, szarymi, czasami nawet mrocznymi. Tak, jak każde wielkie dzieło potrzebuje odpowiedniego tła, tak i dobre chwile potrzebują odniesienia.

I to wszystko dostajemy spacerując ulicą Pomorską. Wielobarwne, niezwykłe dzieła umieszczone pośród szarych, odrapanych kamienic. Miejska galeria sztuki. Wielka metafora życia. Lekcja pokory, w takcie której znajdujemy spokój w miejskiej dżungli, miłość w czasach jałowych, pasję obok obojętności. Wielka wskazówka, by cieszyć się tym, co już mamy.

Lubię to miejsce. Prywatnie i zawodowo. Na tyle bardzo, że gdy po raz pierwszy zaświtała mi myśl, by zorganizować konferencję dla nauczycieli (wszak mnożenie poprzez dzielenie jest moim życiowym mottem), dla murali również musiało się tu znaleźć miejsce. Bo czymże jest edukacja, jeśli nie mozaiką różnorodnych form i metod pracy, służących budowaniu zasobów osobistych każdego człowieka? Czy nie dzięki przeplataniu się koncepcji trafiamy do tego, co powinno być sednem? Do szeroko rozumianej wiedzy. I tak oto murale ulicy Pomorskiej stały się inspiracją dla powstania Mozaiki Edukacyjnej, najpierw konferencji, a później sieci współpracy nauczycieli, edukatorów, rodziców. Miejsca, w którym różnorodność jest szczególnie promowana i uwypuklana. Społeczności, która cieszy się z własnej różnorodności, bo dzięki temu, że każdy z nas jest specjalistą w swojej dziedzinie, możemy więcej. Uczymy się od siebie, dzielimy doświadczeniami, wspieramy w niełatwym zadaniu. Czyż nie łatwiej i piękniej bowiem stać się częścią czegoś wspaniałego, elementem niezwykłej mozaiki, niż samotnym żaglem na horyzoncie?

Albo jeszcze inaczej. Spaceruję ulicą Pomorską, gdy przychodzi mi do głowy pewien pomysł. Bazując na nim, tworzę projekt, w ramach którego moi uczniowie podążają wyznaczonymi wcześniej trasami w mieście po to, by sfotografować znajdujące się na szlaku murale. Później szukają informacji na ich temat, wskazują własne skojarzenia literackie, opisują całość i umieszczają na stronie internetowej. I tak powstaje szkolna, interaktywna galeria sztuki ulicznej. A młodzi ludzie nie tylko przekonują się, o urokach miejsca, w którym żyją, ale przede wszystkim doskonalą umiejętności (związane z podstawą programową różnych przedmiotów) niezbędne w życiu. Przecież o to w tej całej edukacji chodzi.

Myślę, że doskonałą klamrą, spinającą opowieść będzie muzyczne nawiązanie. Tak, jak Pomorska jest dla mnie przestrzennym ucieleśnieniem miasta, tak muzycznie jest to dla mnie twórczość zespołu „Power of trinity”. Nie bez powodu przywołuję go tutaj. Stojąc u zbiegu Pomorskiej i Sterlinga, widzę malowidło przestawiające „Czytającą dziewczynę”. Kobieta ma przed sobą kartki z namalowanym sercem, jakby czytała listy miłosne. W mojej głowie natychmiast otwiera się szuflada z napisem „Algorytm miłości”. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych (i chyba mój ulubiony) numerów wspomnianej wcześniej kapeli. W nim, podobnie jak na łódzkich murach, przekaz jest prosty. Trzeba go tylko potrafić dostrzec.


Asia tak pięknie i obszernie opisała swoje miejsce w Łodzi, że pozostaje mi tylko zamilknąć. Świetna dziewczyna, z którą znamy się od niepamiętnych harcerskich czasów, kiedy to z rozpalonymi polikami jeździliśmy na biwaki i inne skautowe wyprawy. A potem mijałyśmy się na korytarzu gmachu polonistyki przy Kościuszki.

Asia poszła w edukację. W trudnych dla nauczycieli czasach oddaje swoje serce i dzieli się swoją szeroką wiedzą z młodymi adeptami życia. Jej energia i prawdziwa pasja do tego, co robi, inspiruje. Zaglądajcie na jej blog zakreconybelfer.pl!

Agnieszka Cytacka